Nasza pierwsza wycieczka do Otwocka 2 wrzesień 2013 r. - miasta znanego z opuszczonego szpitala psychiatrycznego "Zofiówka", nie była do końca zaplanowana. Na pewno planowaliśmy ją od dłuższego czasu, jednak nie przygotowaliśmy się dokładnie na nią, nie mieliśmy map, nie znaliśmy terenu, ulic, nie wiedzieliśmy nawet jak tam najłatwiej dojechać.
Dzień był deszczowy dojechaliśmy pociągiem do Warszawy Śródmieścia/ Centralnej. Stamtąd ostatecznie pojechaliśmy autobusem. Przez całą drogę padał deszcz. Wysiedliśmy w Otwocku i nie wiedzieliśmy na jakiej jesteśmy ulicy, na szczęście nie byliśmy daleko od Zofiówki. Nie mieliśmy wyjścia musieliśmy pytać o drogę. Były osoby, które chyba celowo kierowały nas w przeciwnym kierunku,ale przynajmniej zobaczyliśmy też parę innych budynków, a także wiedzieliśmy juz gdzie znajduje się dworzec.
Szukając drogi do "Zofiówki" natknęliśmy się na ruiny Willi Julii, która niestety była ogrodzona.
Ostatecznie dotarliśmy tam zanim zrobiło się całkowicie ciemno.



Widzieliśmy tylko jeden budynek, o drugim nie wiedzieliśmy, że jeszcze istnieje. Gdy wyszliśmy z terenu Zofiówki było już całkowicie ciemno. Poszliśmy inną drogą, zgubiliśmy się. Pomyliliśmy ulice, latarnie prawie w ogóle nie świeciły, było przeraźliwie ciemno. Gdybyśmy nie spytali kogoś w sklepie o drogę, wyszlibyśmy na jakąś wieś. Na szczęście udało nam się dotrzeć na stację pkp. Gdy wróciliśmy do domu, na jednym zdjęciu zobaczyliśmy coś na wzór twarzy. Twarzy/głowy z rogami. Zdjęcie przedstawiało zamurowane drzwi do "Zofiówki". Po zwiększeniu kontrastu i zmianie kolorów, głębi zdjęcia, twarz widoczna prezentuje się tak :

Zdjęcie przed wyglądało tak :

Z tego co czytaliśmy wiemy, że "Zofiówka" nie jest zwykłym miejscem. Krąży wiele historii, w których mowa, o tym, że jest to miejsce nawiedzone. Wiele osób było świadkami dziwnych dźwięków, nawet bezdomni boją się tam nocować, czy to nie dziwne ? Wkrótce zawitamy tam znowu.
Widzieliśmy tylko jeden budynek, o drugim nie wiedzieliśmy, że jeszcze istnieje. Gdy wyszliśmy z terenu Zofiówki było już całkowicie ciemno. Poszliśmy inną drogą, zgubiliśmy się. Pomyliliśmy ulice, latarnie prawie w ogóle nie świeciły, było przeraźliwie ciemno. Gdybyśmy nie spytali kogoś w sklepie o drogę, wyszlibyśmy na jakąś wieś. Na szczęście udało nam się dotrzeć na stację pkp. Gdy wróciliśmy do domu, na jednym zdjęciu zobaczyliśmy coś na wzór twarzy. Twarzy/głowy z rogami. Zdjęcie przedstawiało zamurowane drzwi do "Zofiówki". Po zwiększeniu kontrastu i zmianie kolorów, głębi zdjęcia, twarz widoczna prezentuje się tak :
Zdjęcie przed wyglądało tak :
Z tego co czytaliśmy wiemy, że "Zofiówka" nie jest zwykłym miejscem. Krąży wiele historii, w których mowa, o tym, że jest to miejsce nawiedzone. Wiele osób było świadkami dziwnych dźwięków, nawet bezdomni boją się tam nocować, czy to nie dziwne ? Wkrótce zawitamy tam znowu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz